| Masz ciekawy pomysł na artykuł? |
„Bywają w życiu człowieka chwile – zwłaszcza po okresach stałego podsycania próżności odwagą zamiarów – gdy nogi uginają się nagle, jakby były z waty, i jedyne, czego naprawdę się pragnie, to uciec nie oglądając się za siebie.”
Gustaw Herling-Grudziński — „Inny świat”
Zniknąć, schować się, stać się niewidzialną to myśli kołatające się po głowie od kilku miesięcy, nie dające spokoju, natarczywe jak brzęcząca mucha nad uchem. Zaszyć się gdzieś w cichym miejscu, przemyśleć całe swoje dotychczasowe życie na spokojnie i odnaleźć „siebie”. W końcu nie musieć robić czegoś, dlatego, że inni wymagają, nie być wiecznie uśmiechniętą, pełną optymizmu, bo innym się to podoba.
Mogłabym zasugerować, że coś jest nie tak. Nie chodzi o to, że coś jest nie tak z całym światem, o tym wiem od dawna. Nie chodzi też o to, że wszystko jest złe, bo to kłamstwo, raczej o to, że coś się kończy, a coś zaczyna i o ból towarzyszący temu, że coś było i tego nie ma, a mogłoby być..., i też nie ma. Jest nadzieja, jest świadomość, że to- to jeszcze nie było wszystko, że będzie więcej, że na więcej mam szansę, na więcej mogę liczyć. Że to może być kolejną nauczką.