Masz ciekawy pomysł na artykuł?
O tym, dlaczego matematyka nam się nie przyda?
Napisane przez: Artur Kunasz, Data: 28/03/10, Kategoria: Felietony, Komentarze: 13

Od kiedy tylko przekroczyliśmy pewien próg świadomości w tym, co jest nam przyswajane często zadajemy sobie pytanie, dlaczego akurat to czego się uczymy jest dla nas takie niezbędne w życiu? Dlaczego powinniśmy się tego uczyć, skoro nigdy w życiu może się to najzwyczajniej nie przydać? Ile razy bowiem trudząc się robimy coś wbrew logice, musimy przyswoić materiał będący poza obszarem zainteresowań, lub – po prostu – robimy coś by tylko zrobić, a jedyny powód dla którego mielibyśmy się uczyć tego (mając na myśli praktyczne strony) to możliwość, że będzie się pytanym na następnej lekcji. Niewątpliwie każdy w pewnym momencie swojego życia zadawał sobie takie pytania. Co odważniejsi zadawali je nauczycielom, za co w zamian otrzymywali niezrozumiałe, nieuzasadnione odpowiedzi. Niestety nikt nie przekona humanisty o praktyczność logarytmów w życiu codziennym, tak samo jak nikt nie przekona informatyka o konieczności nauki budowy aldehydów – do tej pory zupełnie nie wiem co to jest, nie zamierzam tego zmieniać. Pytanie tylko..

Czego powinniśmy się uczyć, a do czego moglibyśmy zachować dystans?

Z całą pewnością są na tym świecie rzeczy, które nauczane w szkołach będą przydatne dla każdego. Umiejętność poprawnego wysławiania się choćby należy do spraw, których zaniedbywać nikt nie powinien (pragnę jednak uprzedzić, że pisząc ten tekst nie zamierzam mimo wszystko trzymać się nie wiadomo ilu zasad poprawnego pisania – nie będzie to tekst wolny od błędów, o nie). Tak samo jak podstawowe umiejętności matematyczne – dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, wyliczanie średnich arytmetycznych itd., to co znajdzie zastosowanie w życiu powinien umieć każdy, albo raczej – każdy powinien chcieć to umieć. To się po prostu przyda.

Pomijając przedmioty, których rolę określamy jako najważniejszą w kształceniu powinno się duży nacisk położyć na nauczanie takich przedmiotów jak historia, język obcy, tudzież technologia informacyjna, której nieznajomość może stać się analfabetyzmem XXI wieku. Rangę historii podkreślam, gdyż świadomość wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości buduje przyszłość. Nie chcę już mówić o „popełnianiu błędów przeszłości”, co mimo wszystko zdaje się być oczywiste. Człowiek po prostu powinien mieć świadomość miejsca, czasu, oraz sytuacji w której żyje. Wymieniając język obcy pokusiłbym się o skonkretyzowanie do języka angielskiego, który subiektywnie uważam za dużo bardziej przyszłościowy niż jakikolwiek inny język, lecz nie podejmę ryzyka oceny użyteczności... Przynajmniej nie teraz. Jedyne co mógłbym zarzucić procesowi kształcenia w tym zakresie to nadmiar. Minimum dwa języki, których w obecnej sytuacji po prostu wyuczyć się trzeba najzwyczajniej w świecie mieszają się. W wielu sytuacjach nawet wykluczają – znajomość języka angielskiego i niemieckiego sprawia, że ten drugi staje się dużo mniej użyteczny, jest bowiem na świecie miejsce, gdzie nie można byłoby się dogadać po angielsku? No dobra, dobra, ale tam już na pewno niemiecki też nie funkcjonuje. Jeżeli idzie o technologię informacyjną uszczypliwi mogliby powiedzieć, że wymieniłem ten przedmiot tylko dlatego, że pod pewnym względem jestem jego fanatykiem – chociaż tak naprawdę TI to banalne podstawy. Jednak nauka tego przedmiotu może przynieść bardzo wymierne korzyści, mając bowiem w zanadrzu choćby tak błahą umiejętność jak obsługa pakietu biurowego mamy dużo większą szansę na znalezienie pracy. Nie jedna bowiem obsługi komputera wymaga, a uczniowie wiedzieć powinni, że komputer to nie tylko przycisk „Włącz/wyłącz” i nasza-klasa (co bystrzejsi opanowali możliwość cykania zdjęć na Macach i wrzucania ich na tą właśnie stronę). Komputer to również narzędzie pracy.

Z zachowaniem dystansu do pewnych rzeczy będzie jednak dużo trudniej. Choćby z tego względu, że w tym momencie musimy brać pod uwagę indywidualne zainteresowania. Prawdę mówiąc – szkoła tego nie robi, żadna. Przedstawia nam się setki materiałów, które musimy przyswoić mimo tego, że nauka ich niekiedy może po prostu szkodzić rozwojowi w innym zakresie. Tak więc osoby interesującej się przykładowo sztuką nie powinno się stawiać przed koniecznością nauki logarytmów. Bo i po co? Takie jest moje zdanie. Znajduje to uzasadnienie szczególnie wtedy, gdy w szkole nie są omawiane wyłącznie podstawy, lecz gdy każdy przedmiot jest omawiany bardziej szczegółowo, próbuje narzucić nam swoje okowy, które – jeśli nie pójdziemy w takim kierunku – nigdy nam się nie przydadzą. Z oszczędności miejsca nie podam tutaj przykładu. Raczej łatwo sobie wyobrazić sytuację ucznia, który musi się nauczyć wszystkiego. Co zatem? Zamiast brnąć dalej w budowę DNA, nie lepiej pozwolić uczniowi zainteresowanemu fizyką kształcić się właśnie w tym kierunku? Chyba, że nadal będziemy żyć z nadzieją, że polonista będzie zmuszony obliczyć wartość bezwzględną, gdy będzie szedł na zakupy. Tak można się przyczepić do każdego przedmiotu, który przyswajany na takim poziomie nie każdemu może się przydać. Nie będzie to zatem wyłącznie matematyka, której tu się tak uczepiłem, ale równie dobrze biologia, chemia, geografia, przedsiębiorczość, itd.. Głosem rozsądku zaś będzie to, że podstawy każdego przedmiotu musi znać każdy, bez tego nie ma mowy o kształceniu tylko w jednym kierunku.

Co stoi na przeszkodzie?

Tekst powyżej mógł wywołać mieszane uczucia, szczególnie rozbieżne dla nauczycieli i uczniów. Ile razy to bowiem się słyszało odpowiedź od osoby wykładającej przedmiot, na oskarżenia „po co”, że to jest liceum, kształcenie ogólne, a jak komuś coś nie pasuje to przecież może zrezygnować z nauki. Wielu osobom jednak zależy, by w życiu osiągnąć coś więcej. Tak więc szkoła średnia staje się bramą na dalsze życie. Nieszczęsny uczeń poza przedmiotami, które go interesują będzie musiał kilkanaście innych przedmiotów pojąć, by móc dalej dążyć w swoim kierunku. A gdy już ukończy szkołę może ze spokojem zapomnieć o rzeczach, które w życiu byłyby tylko dla niego balastem. Przypuśćmy jednak inną sytuację. Osoba zainteresowana biologią, która jasno postanowiła iść na medycynę, decyduje się na zdawanie matury z tego właśnie przedmiotu. Pierwszą przeszkodzą jaką napotka, gdy przejdzie do klasy maturalnej będzie opanowanie materiału z matematyki niezbędnej do zdania „egzaminu dorosłości”. Tutaj rozpoczyna się konflikt między praktycznością, a nauką tylko dla nauki. Zauważyć trzeba bowiem różnicę między tym, co w matematyce może się człowiekowi przydać, a tym, co po prostu niepotrzebnie zaprzątnie komuś głowę, lub co gorsza może nawet uniemożliwi pójście dalej. Tak, matematyka jest potrzebna, tak jak to powiedziałem wcześniej – ale tylko i wyłącznie na takim poziomie niezbędnym. Niestety znajomość wszystkich zagadnień nie pomoże biologowi. Podać mogłem zły przykład, być może w biologii przydaje się jeszcze prawdopodobieństwo, ale z całą pewnością nie wszystko co jest konieczne by zdać maturę. Sytuacja zdaje się być jeszcze bardziej komiczna, gdy wyobrazimy sobie osobę chcącą iść na kierunki artystyczne, sztukę czy co tam. Ktoś mi powie dlaczego taka osoba musi umieć tyle z matematyki?

Znów się rozpędziłem i zadałem za wyraźny cios w praktyczność „królowej nauk”. Trzeba tutaj zauważyć, że przeszkodą nie będzie tylko ten jeden przedmiot. Będzie to także chemia dla informatyka – z czego chcę nadmienić, że chodzi mi tu o chemię na takim poziomie jaki jest wymagany w szkole średniej. Biocyklopoaldehydocośtam – brr... informatyk, albo muzyk będzie miał z tego tysiące korzyści. Przykładów można przydać dosłownie tyle ile jest przedmiotów, i na ile możliwych jest pójście kierunków. Dlaczego więc musimy...

Uczyć się, byle tylko się uczyć...

Najłatwiej argumentować wszystko jest swoimi przykładami, więc nie zamierzam utrudniać sobie zadania. Powiem jasno – biologii, chemii, niemieckiego, geografii uczę się tylko po to, by pełen satysfakcji zobaczyć na świadectwie ocenę dopuszczającą. Nie chcę tu urazić żadnego z nauczycieli, ale dla mnie te przedmioty są po prostu zbędne. Chcę zdawać na maturze informatykę – jej muszę się uczyć sam. Sam z materiałem bardziej obszernym niż inne przedmioty. Dodatkowo zdaję fizykę i matematykę na poziomie rozszerzonym – a mówię to dlatego, by nikt nie mógł powiedzieć, że moje wcześniejsze zarzuty wobec matematyki były powodem mojego nieradzenia sobie z tym przedmiotem. Patrzę z perspektywy każdego ucznia, który tak jak ja przed chemią i biologią zostaje postawiony przed przymusem nauki fizyki i matematyki, czy też jakimkolwiek innym przedmiotem.

Nie raz słyszałem, że przyszłe roczniki w klasach maturalnych będą miały okrojony zakres tych przedmiotów, których nie zamierzają zdawać na maturze. Tylko dlaczego na dobicie ma to być skondensowane w dwóch poprzednich latach nauki, tego już nie rozumiem.

Nie można tylko zapominać o jednym...

Wszystko co tutaj przytoczyłem uczeń nieświadomy przydatności niektórych rzeczy może zinterpretować na swój sposób. Może to więc stać się zwykłym, nieuzasadnionym skandem, w którym nie będzie ani cienia rozsądku. Zauważyć trzeba co w życiu może się nam przydać. Tak samo jak trzeba jasno wyznaczyć sobie cel, że coś w życiu chcielibyśmy robić, a coś stanie się nam w tym momencie zbędne. Podkreślić także trzeba, że nie ma to na celu wyzwolenia od nauki czegoś co uznajemy za zbędne, ale pozwala skupić się na nauce tego, co jest dla nas przydatne.

Zapraszam do dyskusji, chętnie poruszę nauczycieli, a uczniów zachęcę do myślenia na ten temat.

Dodaj komentarz:
Nick (wymagany)
Email (wymagany) (nie zostanie opublikowany)

Zobacz komentarze (13):
Anonim
Dodano dnia: 28/03/10, o godzinie 13:38
subiektywny artykuł, ale ma swoje odbicie w myśleniu innych uczniów. Ale czy czasami to co napisałeś nie przejdzie między palcami?.... ;> bo mimo ,że jest prowokacyjny i rzeczowy nie zaburzy przecież toku nauczania.....;>...
Anonim
Dodano dnia: 28/03/10, o godzinie 13:58
Co do technologi informacyjnej....hmm czy większy nacisk powinno się kłaść na informatykę? to tak samo załóżmy z matematyką...ktoś może tego NIE ROZUMIEĆ :) więc nie powinno się także tego represjonować, lecz uczyć samych podstaw technologicznych idących z duchem czasu, bo też NIE WSZYSCY będą zdawali informatykę ( w końcu art. poruszał ten problem;) ) .......
Arathill
Dodano dnia: 28/03/10, o godzinie 14:07
Dominacja nad światem!
Wcale nie zaburzy toku nauczania. Powiedziałbym nawet, że słowo "zaburzy" jest jak najbardziej niewłaściwe z mojego punktu widzenia. Trudno określić cel tego tekstu. Z jednej strony może to być pobudzenie zrozumienia wśród nauczycielu,z drugiej może po prostu zachęcanie uczniów do konkretyzowania w tym co chcą osiągnąć. Żeby jasno przedstawić co będzie dla nas w życiu ważne i na to położyć największy nacisk. Nie twierdzę, że zdołamy zmienić system nauczania - to jest raczej jeszcze o wiele za mało uargumentowana wypowiedź. Za blisko tu do zwykłego buntu, który na co dzień można spotkać na lekcjach.

Tylko że.. Teraz tak łatwo nie będzie można odpowiedzieć, znegować tego co napisałem.
Arathill
Dodano dnia: 28/03/10, o godzinie 14:11
Co do technologii infomacyjnej, i tego na jakim poziomie miała by być wymagana to muszę sie usprawiedliwić - chodzi mi tylko podstawy, których znajomość na prawdę może pomóc. W życiu nie skazywałbym kogoś na naukę choćby zapisu heksadecymalnego, czy binarnego - to się w życiu nikomu nie przyda, kto nie będzie chciał tego dalej studiować! Tak samo powinno być z innymi przedmiotami. Obsługa komputera się przyda. Co się stanie, gdy pójdziemy do pracy, a tam spotkamy się z Excelem, Wordem, PowerPointem na poziomie zaawansowanym?... Do kogo będziemy mieli pretensje, że nie umiemy tego obsługiwać?
FusioN!
Dodano dnia: 28/03/10, o godzinie 15:19
Popieram jednego z przedmówców - artykuł prowokacyjny i subiektywny.
Za miesiąc mamy maturę a Ty i tak musisz wiedzieć, że fenylo-dimetylopent-3-en-2-on nie ma właściwości redukujących. Mało tego, przed maturą masz jeszcze sprawdzian z tego...
Przykrym dla nas jest fakt, że monumentu nauczycielskiego nie sposób ruszyć żadną siłą a wszelkie próby negocjacji są jak rzucanie grochem o ścianę. Musisz wiedzieć wszystko, bo przecież "jesteś w liceum", "nikt cię nie zmusza", "kształcenie ogólne" i masa innych jakże mądrych, światłych i wyszukanych zwrotów -.-
Podpisuję się pod tym artykułem.
Filip
Dodano dnia: 28/03/10, o godzinie 16:57
Każdy mam prawo do wolności słowa i wyrażania opinii na temat otaczającego nas świata. Podzielam uwagi Artura, rozumiem rozczarowania Krzysztofa i Artura. Wydało mi się, że nawet zostałem zacytowany. Co do nauczycielskiego betonu i grochu o ścianę... Kochani nauczyciel jest pracownikiem, który musi wykonywać swoje obowiązki. Każdy z nas ma obowiązek realizacji podstawy programowej w swoim przedmiocie. Podstawy programowe tworzy grupa naukowców przy Ministrze Edukacji Narodowej. Zdaję sobie sprawę z "przeładowania" programowego. Wasze głosy nie są odosobnione, wielu mówi podobnie jak Wy. Polska szkoła w obecnym czasie zaczęła podlegać reformie, na którą spoglądam z ogromną nadzieją.
Cieszę się, że podejmujecie dyskusje i prowokujecie publiczną debatę, to znak, że macie świadomość życia w społeczeństwie obywatelskim. Z nadzieją spoglądam w przyszłość i wierzę, że kolejne pokolenia będą miały lepiej....
Anonim
Dodano dnia: 29/03/10, o godzinie 18:35
To przykre, w zasadzie ujmującę stanowisko, że taka jest procedura edukacyjna, że najlepiej się wyzbyć kompromisów między sprawiedliwą oceną a zrozumieniem pozycji ucznia. My uczniowie jesteśmy zbywani sztucznymi i jakże patetycznymi hasłami " bo oto bowiem jest podstawa programowa, nie można jej naruszyć " słowa wzniosłe,ale same w sobie wyzbyte refleksji-:-

Szalony
Dodano dnia: 30/03/10, o godzinie 8:31
Chcecie się uczyć tylko tego, co według waszego mniemania, ewentualnie przyda się w przyszłości? Zasadnicza Szkoła Zawodowa zaprasza. Za mało ambitne? Specjalistą w wybranej dziedzinie zostają osoby, które wcześniej uzyskały szeroką wiedzę ogólną.
Do książek zatem, albo rezygnujcie z ambicji i zaakceptujcie dopuszczające bądź niedostateczne oceny na koniec roku z przedmiotów, które nie znajdują się w kręgu waszego zainteresowania.
Polska szkoła nie jest tutaj wyjątkiem.
Powodzenia!
Arathill
Dodano dnia: 30/03/10, o godzinie 15:25
@Szalony
Jak na moje oko komentarz za mało ambitny.
Opisujesz sytuację, która ma miejsce teraz, gdy trzeba mieć ambicje, które ostatecznie niczemu nie służą. Nie dopuściłbyś istnienia znakomitego lekarza, z powodu, że nie zna załóżmy trzeciego prawa Lorentza z fizyki? Na takie rzeczy zwracamy tutaj uwagę, i nie zamierzam nikogo zniechęcać do nauki. Uczmy się bardziej z tego, co nam się przyda, a nie coś co jest tylko nauką dla nauki...
Kształcimy środowisko inteligenckie, które nikomu się nie przyda. Potrzebujemy eksperckiego. Nie powiesz chyba, że wszystko czego się w szkole nauczyłeś przydało Ci się?
Anonim
Dodano dnia: 30/03/10, o godzinie 17:14
Specjalistą w wybranej dziedzinie zostają osoby, które wcześniej uzyskały szeroką wiedzę ogólną? Szalony- bawisz się w nowotwórstwo znaczeniowe ?

SPECJALISTĄ może być osobą bez kwalifikacji,lecz posiadająca umiejętności w danej galęzi =======> odwołaj się do slownika «człowiek odznaczający się gruntowną znajomością jakiejś dziedziny.
I co ma do tego zawodówką- ona ma wykształcić dobrych prawników, którzy najzwyczajniej nie rozumieli chemii?
A może zadaj sobie pytanie SZALONY czy sam jestes omnibusem i poliglotą w równej mierze ?.
Działacz PZPN - 65 lat kandencji
Dodano dnia: 01/06/10, o godzinie 1:40
Pozdrawiam PZPN i życzę Polskiej Reprezentacji Sukcesów w nadchodzących meczach z Serbią i Hiszpanią.

Odnośnie artykułu, podpisuje się pod słowami Artura i wypowiedzią Fusiona.

Matematyka obowiązkowa na Maturze jest całkowitym nie porozumieniem, ale protesty, strajki, powstania zbrojne, skargi do Trybunału w Strasburgu nie pomogą. Żyjemy w Demokratycznym Państwie i szkoda że nasz głos, głos przeciwników nie odbija się echem wśród tych którzy nas reprezentują ,ale to również świadczy o tym jak my uczniowie z różnych szkół nie potrafimy się solidaryzować, bo gdyby połowa szkół w Polsce sprzeciwiła się może Donald Tusk, znany z swego dyplomatycznego podejścia ,zarządziłby debatę i poznałby głosy przeciwników ,a w rezultacie decyzje co do obowiązkowej Matury z Matematyki przemyślał. Potrzebne są zmiany ale tylko będąc Solidarnymi będziemy mogli przeprowadzić niezbędne reformy. W dzisiejszych czasach pojedyncze głosy, wołania nie mają posłuchu, dziś trzeba wspólnego działania i mobilizacji, oczywiście jeśli chcemy zmian i nie chodzi tu tylko Matematykę ale o wszelakie reformy.




wojtek
Dodano dnia: 20/12/10, o godzinie 22:47
hmmmmmmmmmmmmmm
Czytam i zaczynam myśleć, cóż...moja matura???? Lat temu ile????
Ze starych nauczycieli została tylko Pani z j. rosyjskiego oraz (brrrrrrrrr) chemii. I to z grona nauczycielskiego chyba wszystko. Co do najlepszych nauczycieli w tej szkole to Pani z matematyki (p. Bąkowska) - czy ktoś jeszcze zna? I oczywiście Pani Szewczonek (Julia).

Co do artykułu - jest w tym dużo prawdy. Ja 4 lata przebrnąłem ledwo z j. rosyjskiego i niemieckiego (maturę z języka rosyjskiego zdałem - przez przypadek - sam nie wiem jak to się stało) - ...i obecnie jestem absolwentem Politechniki Koszalińskiej, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i lada moment Wyższej Szkoły Gospodarki....i teraz pytanie: co by było gdybym w roku pańskim 92 oblał z rosyjskiego? Gdzie byłbym dziś? Faktycznie potrzebna jest specjalizacja w szkolnictwie średnim, ale z drugiej strony trzeba także mieć wiedzę "szeroką". Studia dają specjalizację - dlatego uważam, że niestety szkoła średnia powinna być "szeroka" żeby mieć o niektórych rzeczach chociaż "blade" pojecie.
Kolego pozdrawiam Cię serdecznie i nie łam się, ja myślałem tak samo. Zresztą jako pierwszy w historii LO zdawałem fizykę na maturze. Która później zresztą kilka razy mi się przydała.
Arathill
Dodano dnia: 23/12/10, o godzinie 0:34
Panie Wojtku ;)

Zacznę od tego, że strasznie miło widzieć tutaj nowy komentarz, mimo, że cała strona przeżywa swoje gorzkie chwile. Rzekłbym, że nauczyciele są tak nieprzygotowani do tego typu rozwiązań, że chyba na marne poszedł cały mój trud tworzenia tej strony. A przecież tak czegoś takiego chcieli!

Odpowiadając na Pana komentarz, muszę powiedzieć, że daleko mi od przejmowania się na temat o którym pisałem z takim rozmachem w tym artykule. Aktualnie nie jestem uczniem szkoły na której stronie się znajdujemy, ale nie wiele zmieniła się moja opinia od tamtego czasu gdy to wszystko pisałem. Wiem, że zdałbym - ale chciałbym mój zapał w pełni wykorzystać na rzeczy przydatne. Moim szczęściem było to, że mimo wszystko trzymałem się swoich ulubionych zajęć, i wytrwałem do końca, pochłaniając przy tym dziesiątki książek, które w szkole na nic by mi się nie przydały, a w życiu teraźniejszym są bardzo przydatną wiedzą.

Dobrze słyszeć, że Panu się udało, i przezwyciężył Pan "okres ruskiego" - życzę dalszych sukcesów ;).